Spotkałam Nov pod domem...Zgubiła klucze.Znowu ,ale to do niej podobne.Zawsze wszystko gubi.Co ja się będę nią przejmowała skoro za godzinę będzie u mnie nauczyciel.Boski nauczyciel...
- Oooo Emily !! Wcale nie zgubiłam magicznego przyrządu do otwierania wrót ciepłego i bezpiecznego domu. Po prostu lubię zostawiac klucze w bluzach nowych nauczycieli. - Odparła mi na starcie.
- U ciekawe czy ładny....heh my tylko o tym . Apropo nauczycieli to niedługo będzie tu mój od języka angielskiego. Będę miała zajęcia wyrównawcze bo nie mogę się przez niego skupic. - Powiedziałam przekręcając klucz w drzwiach.
- Ładny i to bardzo ,ale gwiazdor mi się trafił. Na szczęście na razie tylko na mnie zwraca uwagę. Musisz mi pomóc znaleźc na niego namiary w internecie bo chciałam dzisiaj wyjśc a ty mi pewnie zamkniesz drzwi.
- Spoko tylko po moich zajęciach. Teraz pomóż mi ubrac coś ładnego.
Ubrałam to : "http://www.google.pl/imgres?hl=pl&sa=X&authuser=0&biw=1440&bih=785&tbm=isch&tbnid=mK9u1DAmLeHqvM:&imgrefurl=http://www.faslook.pl/collection/takie-tam-na-codzien/&docid=0cMlSbcqlS7XjM&imgurl=http://www.faslook.pl/media/cache/45/17/4517fefd3f29f00c8c094f7760bca37a.jpg&w=500&h=500&ei=6i2RUKTMIMjotQbs3IHgBA&zoom=1&iact=hc&vpx=1053&vpy=196&dur=3746&hovh=225&hovw=225&tx=128&ty=161&sig=109637902532176968148&page=1&tbnh=139&tbnw=141&start=0&ndsp=30&ved=1t:429,i:80 "
***
Dzwonek do drzwi, wygoniłam Novlene do swojego pokoju i poszłam otworzyc.Lekko uchyliłam drzwi a do domu wbiegł mokry i drżący Zayn.Lekko przerażona zapytałam czy wszystko ok bo przecież nie padało.
- Wszystko ok ,ale powiedz swojej współlokatorce ,że lanie z balkonu wodą cudzych nauczycieli nie jest zabawne.- Odpowiedział.
- Przepraszam ona jest jakaś niepoważna. Zaraz wrócę. - Ledwo co się odwróciłam a za mną stała rozbawiona Nov. Śmiejąc się wydusiła :
- Haha mam numer tego Harrego Stylesa, wiesz tego co ma moje klucze od domu .Haha Sorki profesorku .
- Nic się nie stało - Uśmiechnął się do niej. - Znasz Harrego ?
- Tak spotkałam go dzisiaj rano w autobusie i dał mi swoją bluzę a ja przez przypadek wsadziłam do jej kieszeni moje klucze ,ale przypomniałam sobie już po jej oddaniu do właściciela. PAN Harry to mój nauczyciel .- Odparła.
- Widzę ,że szybko wziął się za uczennice. Przegrał zakład. Czyli ...Em mówmy sobie na Ty . - Dokończył dialog i się do mnie uśmiechnął najszczerzej jak potrafił.
- Spoko Zayn. ...Jak to pięknie brzmi. - Dokończyłam w myślach.
- Jeśli chcesz mogę zadzwonic do Hazzy i przy okazji może przywiezie mi suche ubrania na zmianę. - Powiedział.
- Jasne tylko niech weżnie moje klucze. - Krzyknęła Nov biegnąc już po schodach do pokoju....
środa, 31 października 2012
czwartek, 4 października 2012
Rozdział II. Novlene
Czy ten autobus kiedyś przyjedzie?! - zadawałam sobie to pytanie od pół godziny. Zimno, a ja stoję jak głupia w mini i krótkiej kurteczce, bo ktoś moją uświnił. Ehh... Life is brutal - przypomniałam sobie słowa mojej plastyczki. Jest! Autobus.
- Tam gdzie zawsze. - powiedziałam z uśmiechem do kierowcy.
Wydał mi bilet, a ja usiadłam na jedynym wolnym miejscu obok przystojnego chłopaka w loczkach.
- Hej jestem Harry. - powiedział po chwili do mnie.
- Hej. - odpowiedziałam. - Jestem Novlene.
- Zimno ci? Cała się trzęsiesz. - szepnął po chwili ciszy.
- No trochę. Moja kochana przyjaciółka oczywiście pobrudziła moją kurtkę i się tak jakoś złożyło. - odpowiedziałam.
- Trzymaj bluzę. - podał mi fioletową bluzę z kapturem z Jack'a Wills'a.
- Ale... - zaczęłam protestować.
- Oddasz mi jak będę wysiadać. - zaśmiał się ukazując przy tym dwa słodkie dołeczki.
Włożyłam nakrycie i poczułam przyjemne ciepło.
- Jej, od razu lepiej.
- Mówiłem. Jedziesz do szkoły? - zapytał z ciekawością.
- Tak - niestety. - powiedziałam ze smutkiem.
- Muszę iść. Do zobaczenia kiedyś. - powiedział i się uśmiechnął.
Drzwi autobusu trzasnęły. Włożyłam ręce do kieszeni bluzy. Bluzy... bluzy... bluzy! Zapomniałam mu ją oddać. No nie. Może się jeszcze spotkamy to mu ją zwrócę? Same kłopoty.
Wstaję z siedzenia gdy w oddali widzę budynek znienawidzonej szkoły. Wysiadam i z torbą na ramieniu idę chodnikiem. Mam wrażenie, że to nie koniec niespodzianek na dzisiaj, więc z dziwną chęcią wchodzę do budynku. W szatni zostawiam kurtkę, a bluzę pozostawiam na sobie. Idę pod salę od muzyki.
- Hej Nov! - słyszę głos przyjaciółki. - Co tam? Ja mam jeszcze cztery wykłady i koniec,a ty?
- Ja mam dzisiaj sześć lekcji. Spotkamy się w domu. Pa kochana. - całuję ją w policzek i patrzę jak oddala się pod swoją klasę.
Dzwoni dzwonek. Bez pytania kogokolwiek wchodzimy do sali i siadamy do ławek.
Przy tablicy stoi jakiś chłopak. Pisze coś, więc nie widzę jego twarzy. Siadam obok Mag i wyciągam podręczniki do sztuki.
- Dzień dobry. Nazywam się Harry Styles i mam dzisiaj z wami zastępstwo za panią Clark. - rozgląda się po sali i zatrzymuje się na mnie.
Wytrzeszczam oczy. Harry? - mówię bezgłośnie. Na jego twarzy również widzę zdziwienie. Zakłopotana spuszczam głowę. Lekcja mija szybko. Cała klasa wyszła z sali.
- Harry to ty? - pytam ze śmiechem podchodząc do biurka.
- Tak to ja, a to ty Novlene? - również się śmieje.
- Tak. Co ty tu robisz? I skąd to podniecenie wśród naszych klasowych "modnisi"? - pytam.
- Nie znasz mnie? Jestem Harry z One Direction.
- No tak. Faktycznie. Wiedziałam, że cię kojarzę. I oddaję bluzę. - ściągam ją i się uśmiecham.
Całuję go w policzek i wychodzę z sali.
Kolejne lekcje mijają szybko. A ja zaraz po nich ignorując dodatkowe zajęcia wracam do domu.
- Tam gdzie zawsze. - powiedziałam z uśmiechem do kierowcy.
Wydał mi bilet, a ja usiadłam na jedynym wolnym miejscu obok przystojnego chłopaka w loczkach.
- Hej jestem Harry. - powiedział po chwili do mnie.
- Hej. - odpowiedziałam. - Jestem Novlene.
- Zimno ci? Cała się trzęsiesz. - szepnął po chwili ciszy.
- No trochę. Moja kochana przyjaciółka oczywiście pobrudziła moją kurtkę i się tak jakoś złożyło. - odpowiedziałam.
- Trzymaj bluzę. - podał mi fioletową bluzę z kapturem z Jack'a Wills'a.
- Ale... - zaczęłam protestować.
- Oddasz mi jak będę wysiadać. - zaśmiał się ukazując przy tym dwa słodkie dołeczki.
Włożyłam nakrycie i poczułam przyjemne ciepło.
- Jej, od razu lepiej.
- Mówiłem. Jedziesz do szkoły? - zapytał z ciekawością.
- Tak - niestety. - powiedziałam ze smutkiem.
- Muszę iść. Do zobaczenia kiedyś. - powiedział i się uśmiechnął.
Drzwi autobusu trzasnęły. Włożyłam ręce do kieszeni bluzy. Bluzy... bluzy... bluzy! Zapomniałam mu ją oddać. No nie. Może się jeszcze spotkamy to mu ją zwrócę? Same kłopoty.
Wstaję z siedzenia gdy w oddali widzę budynek znienawidzonej szkoły. Wysiadam i z torbą na ramieniu idę chodnikiem. Mam wrażenie, że to nie koniec niespodzianek na dzisiaj, więc z dziwną chęcią wchodzę do budynku. W szatni zostawiam kurtkę, a bluzę pozostawiam na sobie. Idę pod salę od muzyki.
- Hej Nov! - słyszę głos przyjaciółki. - Co tam? Ja mam jeszcze cztery wykłady i koniec,a ty?
- Ja mam dzisiaj sześć lekcji. Spotkamy się w domu. Pa kochana. - całuję ją w policzek i patrzę jak oddala się pod swoją klasę.
Dzwoni dzwonek. Bez pytania kogokolwiek wchodzimy do sali i siadamy do ławek.
Przy tablicy stoi jakiś chłopak. Pisze coś, więc nie widzę jego twarzy. Siadam obok Mag i wyciągam podręczniki do sztuki.
- Dzień dobry. Nazywam się Harry Styles i mam dzisiaj z wami zastępstwo za panią Clark. - rozgląda się po sali i zatrzymuje się na mnie.
Wytrzeszczam oczy. Harry? - mówię bezgłośnie. Na jego twarzy również widzę zdziwienie. Zakłopotana spuszczam głowę. Lekcja mija szybko. Cała klasa wyszła z sali.
- Harry to ty? - pytam ze śmiechem podchodząc do biurka.
- Tak to ja, a to ty Novlene? - również się śmieje.
- Tak. Co ty tu robisz? I skąd to podniecenie wśród naszych klasowych "modnisi"? - pytam.
- Nie znasz mnie? Jestem Harry z One Direction.
- No tak. Faktycznie. Wiedziałam, że cię kojarzę. I oddaję bluzę. - ściągam ją i się uśmiecham.
Całuję go w policzek i wychodzę z sali.
Kolejne lekcje mijają szybko. A ja zaraz po nich ignorując dodatkowe zajęcia wracam do domu.
wtorek, 2 października 2012
Rozdział I. Emily.
- Wstawaj śpiochuu ! -Krzyknęła mi do ucha Nov.
- Śpię idiotko ! - Odprychnęłam odwracając się na drugi bok.
- Wiesz...W tym roku mamy nowych nauczycieli. - Zdarła ze mnie kołdrę.
- Nowych ? - Zapytałam z uśmiechem wstając z łóżka.
- No ,ale podobno młodzi...- Przekrzywiła się przyjaciółka.
- Nooo o to chodzi...A no tak ty wolisz...starszych...- Zaakcentowałam ostatnie słowo.
- Nie wole starszych ,ale Ci młodzi się strasznie wymądrzają i wszystkie dziewczyny już są ich a mnie nawet nie zauważają.
- Złotko, przeżyjesz... - Odparłam rzucając ją poduszką.
Szybko wbiegłam do łazienki naszego wspólnego apartamentu ,które wynajęłyśmy tuż przed rozpoczęciem moich nauk. Jestem starsza od Novele o trzy lata. Przyjaźnimy się od małego.Nasi rodzice znają się z czasów młodości ,więc i my nie miałyśmy z tym problemu.Zawsze i wszędzie razem.Na zawsze....
- Em szybciej ob się spóźnisz ! - Krzyczała dziewczyna przez drzwi.
- No już, już. A ty nie masz dzisiaj ...no ten tego...
- Lekcje mam dopiero o 12. - Krzyknęła naciskając na klamkę od MOJEJ łazienki.
- Mała mówiłam Ci cos o wchodzeniu mi do tego pomieszczenia.
- Nie mów na mnie mała.Za dwadzieścia minut masz zajęcia ciołku. - Powiedziała zabierając mój błyszczyk.
- Ostatni raz go bierzesz. A poza tym zawsze jesteś dla mnie mała. A teraz weź mi przynieś tą czarną sukienkę w kwity, czarne balerinki i tą dżinsową kurtkę na trzy czwarte. - Wydałam komendę.
- Ta ta.A pożyczysz mi tą mini?
- Spoko tylko wiesz jak taka mini działa na chłopaków w liceum ? -Uśmiechnęłam się..
- Kochana jesteś. Robię śniadanie co chcesz? -Zapytała z korytarza.
- Naleśniki jak się przy tym nie zabijesz ! - Odparłam wciskając się w sukienkę.
***
- Ok to powodzenia ! -Krzyknęła mi Novele z okna.
- Pa mała trzymaj się i nie zabij ! - Uśmiechnęłam się po czym ruszyłam na uczelnię.
***
Na ostatniej lekcji:
- Witam jestem nowym nauczycielem.Nazywam się Zayn Malik.Będę uczył was języka Angielskiego. Macie jakieś pytania ? - Odezwał się przystojny mężczyzna o nieziemsko - karmelowych oczach. - Świetnie.A więc zacznijmy lekcję.
- Przepraszam za spóźnienie ! Samochód mi się zepsuł na krzyżówce i musiałam dobiec na piechtaka. - Uśmiechnęłam się do nowego nauczyciela.
- Nie lubię spóźnialskich. - Odparł gniewnie. - Ale panience wybaczę. - Dodał z uśmieszkiem.
Nic nie odpowiedziałam tylko skierowałam się w stronę mojego miejsca.Całą lekcję patrzyłam się tylko w jego oczy i niesamowita sylwetkę.
- Emily ! Emily ! W ogóle nie uważasz na lekcji.Zostaniesz po zajęciach. - Wybudził mnie z fantazji.A wydawał się taki miły.
Kolejne pół godziny i nareszcie dzwonek.Pomijając kozę starałam się jak najszybciej opuścic pomieszczenie ,ale zostałam zatrzymana przez Pana Malika.
- Emily. Pierwsze zajęcia a ty nie uważasz. Coś się dzieje ? Jesteś zupełnie nieobecna na zajęciach.
- Przepraszam ....Bo ja ....nie nadązam...- Wymyśliłam na poczekaniu.
- Mogę pomóc Ci w nauce ,ale nie prowadzę ich w szkole.Zazwyczaj wizyty domowe.Jeśli ot oczywiście możliwe - Lekko się speszył.
- Tak .Oczywiście kiedy Pan chce.Może byc dzisiaj o 17 ? - Uśmiechnęłam się i prawie latałam nad ziemią.
- Jasne.To do zobaczenia o 17.
Podałam adres i pobiegłam do samochodu w podskokach...
- Śpię idiotko ! - Odprychnęłam odwracając się na drugi bok.
- Wiesz...W tym roku mamy nowych nauczycieli. - Zdarła ze mnie kołdrę.
- Nowych ? - Zapytałam z uśmiechem wstając z łóżka.
- No ,ale podobno młodzi...- Przekrzywiła się przyjaciółka.
- Nooo o to chodzi...A no tak ty wolisz...starszych...- Zaakcentowałam ostatnie słowo.
- Nie wole starszych ,ale Ci młodzi się strasznie wymądrzają i wszystkie dziewczyny już są ich a mnie nawet nie zauważają.
- Złotko, przeżyjesz... - Odparłam rzucając ją poduszką.
Szybko wbiegłam do łazienki naszego wspólnego apartamentu ,które wynajęłyśmy tuż przed rozpoczęciem moich nauk. Jestem starsza od Novele o trzy lata. Przyjaźnimy się od małego.Nasi rodzice znają się z czasów młodości ,więc i my nie miałyśmy z tym problemu.Zawsze i wszędzie razem.Na zawsze....
- Em szybciej ob się spóźnisz ! - Krzyczała dziewczyna przez drzwi.
- No już, już. A ty nie masz dzisiaj ...no ten tego...
- Lekcje mam dopiero o 12. - Krzyknęła naciskając na klamkę od MOJEJ łazienki.
- Mała mówiłam Ci cos o wchodzeniu mi do tego pomieszczenia.
- Nie mów na mnie mała.Za dwadzieścia minut masz zajęcia ciołku. - Powiedziała zabierając mój błyszczyk.
- Ostatni raz go bierzesz. A poza tym zawsze jesteś dla mnie mała. A teraz weź mi przynieś tą czarną sukienkę w kwity, czarne balerinki i tą dżinsową kurtkę na trzy czwarte. - Wydałam komendę.
- Ta ta.A pożyczysz mi tą mini?
- Spoko tylko wiesz jak taka mini działa na chłopaków w liceum ? -Uśmiechnęłam się..
- Kochana jesteś. Robię śniadanie co chcesz? -Zapytała z korytarza.
- Naleśniki jak się przy tym nie zabijesz ! - Odparłam wciskając się w sukienkę.
***
- Ok to powodzenia ! -Krzyknęła mi Novele z okna.
- Pa mała trzymaj się i nie zabij ! - Uśmiechnęłam się po czym ruszyłam na uczelnię.
***
Na ostatniej lekcji:
- Witam jestem nowym nauczycielem.Nazywam się Zayn Malik.Będę uczył was języka Angielskiego. Macie jakieś pytania ? - Odezwał się przystojny mężczyzna o nieziemsko - karmelowych oczach. - Świetnie.A więc zacznijmy lekcję.
- Przepraszam za spóźnienie ! Samochód mi się zepsuł na krzyżówce i musiałam dobiec na piechtaka. - Uśmiechnęłam się do nowego nauczyciela.
- Nie lubię spóźnialskich. - Odparł gniewnie. - Ale panience wybaczę. - Dodał z uśmieszkiem.
Nic nie odpowiedziałam tylko skierowałam się w stronę mojego miejsca.Całą lekcję patrzyłam się tylko w jego oczy i niesamowita sylwetkę.
- Emily ! Emily ! W ogóle nie uważasz na lekcji.Zostaniesz po zajęciach. - Wybudził mnie z fantazji.A wydawał się taki miły.
Kolejne pół godziny i nareszcie dzwonek.Pomijając kozę starałam się jak najszybciej opuścic pomieszczenie ,ale zostałam zatrzymana przez Pana Malika.
- Emily. Pierwsze zajęcia a ty nie uważasz. Coś się dzieje ? Jesteś zupełnie nieobecna na zajęciach.
- Przepraszam ....Bo ja ....nie nadązam...- Wymyśliłam na poczekaniu.
- Mogę pomóc Ci w nauce ,ale nie prowadzę ich w szkole.Zazwyczaj wizyty domowe.Jeśli ot oczywiście możliwe - Lekko się speszył.
- Tak .Oczywiście kiedy Pan chce.Może byc dzisiaj o 17 ? - Uśmiechnęłam się i prawie latałam nad ziemią.
- Jasne.To do zobaczenia o 17.
Podałam adres i pobiegłam do samochodu w podskokach...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)